BEZIMIENNA
• I L V A •
16 lat | umysłem - dziecko | wiedźmia biblioteka | amnezja
Co można powiedzieć o Ilvie? Gdyby jej zapytać, to niewiele, gdyby za to pogrzebać jej w głowie to już całkiem sporo.
Zacznijmy może od tego, że sama w sobie była wpadką. A że samotne matki w małych wioskach za dobrze nie mają, to jej rodzicielka postanowiła poprosić o pomoc wiedźmę. Umowa była dość jasna - dziecko w zamian za eliksir miłosny i szczęście w rodzinie. Jednak wszyscy dobrze wiemy, że tak łatwo być nie mogło. Otóż dobra mateczka postanowiła ukryć dziewczynkę przed złą czarownicą i liczyła, że jej się to uda.
No więc... Nie udało się.
Wiedźma znalazła szczęśliwą rodzinkę, zabiła rodziców i wzięła dziecko. Czyli finał ten sam, tylko roboty trochę więcej.
Życie u wiedźmy, jak można się domyślić, do sielskich nie należało. Dziewczynka zazwyczaj była utrzymywana w lunatycznym półśnie, zaś jej głowa została zaaranżowana na magiczną bibliotekę. Wiedźma pakowała jej do głowy zawartość wszystkich spotkanych ksiąg i każde znane jej zaklęcie, dzięki czemu łatwiej było jej podróżować. Co w zawodzie wiedźmy jest raczej koniecznością niż wyborem, bo Łowcy mimo wszystkich swych niedoskonałości są kompetentni.
I tak sobie żyły, wiecznie w ruchu, aż na takowego Łowcę trafiły. Dziewczynka na szczęście wtedy nie była blisko, więc udało jej się przeżyć. Z tego samego powodu wiedźmie przetrwać się nie udało.
No i tu zaczyna się zabawa.
Otóż wraz ze śmiercią wiedźmy, zniknęło też zaklęcie otaczające dziewczynkę. Okazało się, że jej mózg samodzielnie nie jest w stanie poradzić sobie z całą tą zawartą w środku biblioteką, co skończyło się amnezją. Całkowitą amnezją. Taką do poziomu dwuletniego dziecka.
Dziewczynka obudziła się sama w lesie, zachwycona światem, który po oglądała po raz pierwszy. Chłonęła nowe widoki i doznania, oczarowana jak nigdy wcześniej. I jak można się domyślać, kiedy spotkała inne stworzenia, jej szczęście osiągnęło apogeum. Przynajmniej dopóki nie zorientowała się, że wilki nie są przyjazne. Uratował ją na szczęście Douma, czy też raczej Khaan, bo Łowca to najchętniej by ją w tym lesie zostawił. I tak oto zaczęło się dla niej nowe życie, wypełnione (khem khem) miłością i spokojem. Przynajmniej jak się już dowiedziała, że ognia dotykać nie wolno.
Podsumowując: Douma nadał jej imię i się nią zajął, chociaż sporą część typowego niańczenia zostawił Khaanowi. Zaczęła uczyć się znaczenia różnych słów i obecnie, niezwykle dumna z siebie, buduje samodzielnie sensowne, choć proste zdania. Dawne życie czasem zdaje się jednak do niej dobijać, głównie pod postacią dziwnych przebłysków, podczas których dziewczynka zaczyna szeptać słowa zaklęć czy śpiewać wiedźmie pieśni. Nie ma jednak mocy, nie stanowi więc większego zagrożenia. Przynajmniej dopóki nie znajdzie jej żadna inna wiedźma.
Co więcej?
Ma jakoś szesnaście lat, a przynajmniej na tyle wygląda. I tego też będziemy się trzymać, gdyż prawdziwego wieku nie odkryje raczej nikt.
Jest zdecydowanie drobnej budowy, mierzy niewiele ponad 5 stóp wysokości. Włosy ma długie, w kolorze gorzkiej czekolady, zazwyczaj poplątane. Również brązowe oczy patrzą na świat z wielką ufnością i optymizmem, co kilka razy już sprowadziło na nią niewielkie kłopoty.
A tak poza tym, to średnio do niej dociera pojęcie przestrzeni osobistej, instynkt samozachowawczy też raczej się u niej nie wykształcił, co może i bywa irytujące, ale za to ileż ciekawych wspomnień dzięki temu zdobyła. Dobrze też dogaduje się ze zwierzętami, głównie dlatego, że dla niej to po prostu inaczej wyglądający ludzie, którzy mówią też inaczej.
Z rzeczy, które zazwyczaj ma przy sobie, to odkąd nauczyła się nosić ubranie, chowa po kieszeniach znalezione w lesie skarby. Co jakiś czas trzeba więc wyrzucać ładne kamyczki i piórka, a także uważać, czy nie poprzynosiła jaszczurek. Dostała też od Doumy bransoletkę - taki rzemyk z szarym kamieniem - która informowała go, jak wpadła w tarapaty.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz